Rodział
5
A
ja zemdlałam, nic więcej nie pamiętam. Podszedłdo mnie Delsin i wtedy chyba
updałam i urawał mi się film. Obudziłam
się leżałam na materacu w tej szparze. Byłam sama, wybiegłam przez okno i zobaczyłam że Delsin
walczy z Augistine. Augistine miała moc betonu potrzwfiła ludziom sklejić ręce
i nogi. Augustine sklejła Delinsowi nogi i ręce. A następnie rzuciła w naczą stronę bombe. Wybuch był
wielki odrzuciło mnie na drógą stronę
drogi. Zobaczyłam że Dozowcy zabierają Delsina. Wiedziałam że Augustine
kazała Dozowacą mnie gonić. Zaczełam uciekać weszłam w jakąś uliczkę. Biegłam i
zobaczyłam kobietę. Pobiegłam do niej. Była to Fresa. Myślałam że zgineła razem
z rodzicami. Kiedy Fresa zabaczyła mnie powiedziała: ,,Łucja, ty jak ty
wyglądasz? Chwila nie jesteś wampirem jesteś…”. Odpowidziałam: ,,Tak jestem
przewodnikiem ale…” I w tym momenicie Dozowcy przybiegli do uliczki w której
byłam zaczełam uciekać, ale się potknełam o wystającą blache z sufitu (wbiegła
na sufit). Złapali mnie, skuli mnie betonem. Zeszliśmy na dół jak mijaliśmy
Frese to widziałam że rozmawia z którymś z Dozowców:
-Chciałam
się zapytać co ta dziewczyna zrobiła? –Dziewczyna jest przewodnikiem a na
życzenie Pani Augistine musimy wszystkie takie osoby łapać, a pocatym utrzymuję
w kontaktach z nie jakim Delsinem który tez jest poszukiwany. –Mogę z nią
pogadać? –Dobrze ale tylko chwile. Podeszła do mnie i powiedziała: ,,Łucja co
ty wyrabiasz? Chcesz zginąć poco zdobywałaś tą moc.Opowiedziałam: Chce skończyć
z tamtym życiem, chcę zacząć nowe z moim chłopakiem. Ona do mnie powiedziała:
,,Dziewczyno on jest poszukiwany może zabił ludzi. Odpowiedziałam: ,,Ja też
zabiłam ludzi, ludzie są dla nas okropni nie możemy normalnie przejść się drogą
bo od razu jakiś wyciąga pistolet i do nas strzela. Jestem taka jak on
(Delsin). Możemy liczyć tylko na siebie”. W tym momencie zabrali mnie do
wielkiego samochodu i zawieźli do bazy Augustine. Kiedy mnie przywieżli to
zaprowadzili mnie od razu do Augustine. Siedziała na wielkim krześle. Rzucili mnie na podloge a ona zaczeła mówić:
,,Wiedzę że nasza koleżanka Delsina przyszła. Jak tam u ciebie mam nadzieje że
chłopcy nie byli za agresywni”. Odpowiedziałam: ,,Gdzie on jest gdzie jest
Delsin?”. Ona nic nie odpowiedziała, tylko pomachała ręką do jednego ze
strażników. On wprowadził, dobra nie prowadził ciągnoł Delsina. Rzucił go przed
Augustin ja pobiegłam i zaczełam płakać. A ona do mnie powiedziała: ,,Pewnie ci
mówił ze jest nieśmiertelny, jednak na beton nie jest, tylko spokojnie on
żyje”. Znowu pomachała rękom i straznicy
wzieli mnie i Delsina do celi. Kiedy byliśmy w celi to…
Jeeeeej!
OdpowiedzUsuńFresa wielki powrót. Czekam na następny!
PS. Dzięki za reklamę!
Dlaczego musisz kończyć w takich momentach? WHY?
OdpowiedzUsuńDzięki za promowanie moich blogów!!!!
Fajny rozdział serio tylko dlaczego kończysz w takich momentach?
OdpowiedzUsuńDzięki za promowanie bloga!!
Cieszę że Ci się podoba
UsuńCieszę że Ci się podoba
OdpowiedzUsuń