czwartek, 27 marca 2014

Mike:

Rozdział 12
Tego dnia naszłedł mnie straszny ból brzucha, poczułamstraszny ból czułam że dziecko jest już w drodze. Zaczełam krzyczeć i wtedy przybiegł Edward, a ja zamknęłam oczy i nic nie czułam. Kiedy się obudziłam zobaczyłam na swoich rękach małą, no nie taką małą dziewczynkę która odziwo urodziła się z różowymi włosami. Edward przyszedł do mnie: ,,Witaj kochanie oto nasza córka, jak ją nazwiemy?” Odpowiedziałam: ,,Chce żeby miała na imię Łucja”. Edward popatrzył się na mnie i powiedział: ,,Piękne imię, nasza mała Łucja”. Pogłaskał wtedy Łucje po jej małych różowych włoskach. Wstałam odziwo nic mnie nie bolało, Edward zaprowadził mnie do pokoju koło naszej sypialni  był to piękny różowy pokuj który oczywicie był Łucji.
Mijało kilkanaście dni a Łucja bardzo szybko rosła, jako że była już małym wampirkiem, to trzeba było na nią uważać.
Nagle ułyszeliśmy że ktoś za oknem krzyczy, była to Fresa. Edward wybiegł do niej ja zostałam z Łucją. Łucja mnie zapytała: ,,Coś się stało z ciocią Fresą?”. Opowiedziałam: ,,Nie, raczej nie”. Łucja przytuliła się do mnie i powiedziała: ,,Kocham Cię”. Wtedy usłyszałam ze Edward coś krzyczy, wziełam Łucję na ręce i podeszłam do okna. Edward do mnie krzyczał: ,,Jake jest ranny zatakował ją brat Fresy, Mike. Weź Łucje i choć”. Łucja mnie przytuliła bardzo mocno i powiedziała: ,,Mamo boję się”. Opowiedziałam: ,,Kochanie nie ma czego się bać weźmiemy wujka Jaka do domu i posprawie”. Tak mi się wydawało. Ubrałam Łucję w niebiesko-białą kurtkę i wziełam ją na ręce i podbiegłam. Zobaczyłam że na podłodze lezy Jake a obok niego siedzi Fresa i płacze. Podbiegłam do niej i kazałam jej wziąć Łucje  i wracać do domu. Zobaczyłam nieprzytomnego Jake i Edwarda który walczy z Mikem. Podbiegłam do Mika i złapałam go za głowę i ją skręciłam, było to dla mnie okropne uczucie.

Podbiegłam do Jaka, ale niestety było już zapuźno. Mike  wbił pacury i przeszły na wylot ,a Jake nie był wampirem tylko nowo narodzonym. Edward wziął Jaka i podzliśmy do domu ja poszłam przodem z drzwi wybiegła Łucja  i zapytała: ,,Coś się stało wujkowi, prawda?”. Fresa wybiegła do Edwarda, Edward ją przytulił a ona zaczeła mu płakać  w ramiona. Opowiedziałam Łucji: ,,Wujek trwfił do innego świata, tam mu będzie lepiej”.  Nagle Łucja zaczeła krzyczeć i…

środa, 26 marca 2014

Rozdział 11
Pocałował mnie i zapytał: ,,Jesteś tego pewna to wybur na całe życie”. Opowiedziałam bez wachania: ,,Tak”. I go pocałowałam, on złapał mnie za szyje, i ugryzł. W tym samym momencie wbegł Jake i popchnoł Edwarda. Ból był okropny. Zamknęły mi się oczy i nic więcej nie czułam. Obudziłam się w łóżku, koło mnie siedział Edward. Wstałam zobaczyłam ze jestem cała blada. Edward do mnie powiedział: ,,Wyglądasz jeszcze piękniej niż wczęśniej”. Nic mu nie opowiedziałam tylko popatrzyłam przez okno i zobaczyłam że jest wieczór. Złapałam Edwarda za szyje i zaczełam go całować. W myślach dalej chodziło mi to samo, to co powiedziałam ojcu. Edward powiedział do mnie: ,,Anastazjo co ty robisz?”. Odpowiedziałam: ,,Pamiętasz co powiedziałam ojcu, chce to teraz zralizować, wiem ze teraz nie zrobisz mi krzywdy”. Edward nic mi nie odpowiedział.
To była najpiękniejsza noc w moim życiu. Zdałam sobie sprawę że już nigdy nie pujdę spać. Przez całą noc polowałam u boku Edwarda.

Kiedy wrócilimy do domu był już ranek, wyszłam z sypialni i zeszłam razem z Edwardem na dół. Chcieliśmy  pujść razem na miasto, a ja żądałam zemsty nad moim ojcem. Niestety nasz plany popsuł dzwonek do drzwi. Przybiegłam szybko do drzwi i je otworzyłam. Zobaczyłam Jaka razem z jakąś dziewczyną, wyglądała na wilkołaka. Jake od razu zaczoł krzyczeć: ,,Zrobiłaś błąd, on zrobił ci krzywdę”. Bez wachania wszedł do domu razem z tą dziewczyną. I popatrzył się na Edwarda i powiedział: ,, Ty, zrobiłeś jej krzywdę, za to Cię zabije”. Zaczoł się bić z Edwardem, a mnie nagle złapał straszny ból w brzuchu. Upadłam wyciągnełam ręke w stronę sufitu i dalej nic nie pamiętam. Obudziłam się i zobaczyłam tylko koło mnie tą tajemniczą dziewczynę. Bez wachania powiedziała do mnie: ,,Jesteś w ciąży”. Odpowiedziałam: ,,Jak masz na imię dziewczyno?”. Odpowiedziała i założyła sobie beret na głowie który miała w rękach: ,,Mam na imię Fresa”. Odpowiedziałam: ,,Skąd się tu wziełaś?”. Dziewczyna ze smutkiem w głosie odpowiedziała; ,,Jestem dziewczyną Jaka, i jestem wilkołakiem, poznałam Jaka w domu dziecka gdzie trafił kiedy jego rodzice się zrostali”. I tedy zobaczyłam że z każdym dniem mój brzuch się powiękasz aż do dnia  28.06.1940r…

wtorek, 25 marca 2014

Fresa:


Rozdział 10
Edward wzioł mnie na ręce, ja się przytuliłam, chociaż że miał cimną skurę to ciepło dawało mi śwadomość tego że moje uczucie do niego było wiekie a zarazem bardzo ciepłe. Bardzo chciało mi się spać, więc zasnełam na rękach Edwarda.
Kiedy się obudziłam,obaczyłam że jestem w łóżku. Wstałam rozejrzałam się pokuj w którym byłam wyglądał na sypialnie. Łóżko było brazowe, cały pokuj był w tonacji brązu. Otworzyłam drzwi i zeszłam schodami, podknełam się o schodek. Wiedziałam że to nie jest sen. Zobaczyłam na stole karteczke: ,,Anastazjo, jestem na polowaniu wróce o 14:00”. Zegar pokazywał godzinę 13:54, postanowiłam się trochę ogarnać. Poszłam więc do sypialni i zobaczyłam wielką garderobę damskich ubrań. Wziełam niebieską bluzkę, koszule i spodnie, i tramki i poszłam się kompać. Łazienka była przepiękna, wszystko biało-niebieskie. Ale nie ważne ubrałam się wykompałam się, i poszłam do kuchni zjeść śniadani, kiedy weszłam do kuchni była godzina 13:57. Otworzyłam lodówkę i zobaczyłam  talerz z katką, pisało na niej: ,,Zrobiłem ci śniadanie smacznego”. Wybiła godzina 13:59, odeszłam od stołu i poszłam w stronę salonu. Poczułam że ktoś za mną stoi, odwróciłam się i zobaczyłam Edwarda, powiedziałam: ,,Jesteś taki punktualny”. Opowiedział: ,,Mam się dla takiej piękności spuznić”. Zapytałam: ,,Co to za dom?”. Odpowiedział ze smutkiem w głosie: ,,Wczoraj o godzinie 00:30 moja matka popełniła smobujstwo, a przed tym napisała kartkę z napisem: ,,Dom proszę przeznaczyć mojemu syowi i jego dziewczynie, rano poszedłem do sklepów i nakupywałem Ci ubrań”. Opowiedziałam: ,,Przykro mi”. On mnie pocałował, nie mogłam przestać go całować tylko jedno chodziło mni po głowie to co powiedziałam ojcu: ,,Chcemu założyć rodzinę mieć dzieci?”. Niestety przerwał to dzwonek do drzwi był to Jake. Otworzyłam drzwi i zapytałam: ,,Jak nas znalazłeś?”. On odpowiedział: ,,On mi powiedział, ty inaczej pachniesz, pachniesz nim”. Wszedł do domu i zapytał się Edwarda ze złością w głosie: ,,Co jej zrobiłeś?”. Nie dałam Edwardowi odpowiedzieć i odpowiedziałam za niego: ,,Nic a jeśli chodzi ci o zmianę to nawet jak by mnie zmienił to to nie twoja sparwa, a teraz wyjdz z tąd”. Jake wyszedł. A ja zaczełam dialog z Edwardem: -Edward błagam, zmień mnie będziemy wtedy już nazawsze razem.
-Naprawde tego chcesz?
-Tak chce

Edward zabbrał mnie na górę do sypialni, posadził na łóżku i…

czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 9
Obudziłam się i usłyszałam otwieranie drzwi. Jake zapytał: ,,Słucham mogę w czymś pomuc?”. Rozpoznałam głos od razu był to Edward, odpowiedział: ,,Ja szukam, pewnej dziewczyny ma na imię Anastazja”. Jake odpowiedział: ,,Jest u mnie dziewczyna ale nie wiem jak ma na imię”. W tym momwncie wyszłam z pokoju, stanełam w drzwiach i powiedziałam: ,,Edward poznaj Jake, jak zabrała Cię ta kobieta (powiedziałam ze złością w głosie) wybiegłam w jakąś uliczkę i wtedy poznałam Jaka.” Edward odpowiedział: ,,To była moja matka Esme, jako że mam już 18 lat powiedziałem jej w prost że nie będę z nią mieszkać, dała mi kartę kredytową na której znajduję się kwota 1,000 zł, i powiedziała że (cytował): Dopiero co Cię znalazłam, nie chcę  Cię teraz stracić, ale skoro taki jest twój wybur, to ja cię nie będę zatrzymywać, masz to. (dała mu wtedy kartę kredytową) Pocałowała mnie i zaczeła płakać, ja wtedy poszedłem Cię szukać, i znalazłem”. Ja pobiegłam i wbiegłam mu w ramiona, jako że był wampirem był bardzo zimny ale mnie to nie obchodziło i właśnie wtedy przypomniałam sobie że jak Jake złapał mnie z rękę i otworzył drzwi to też miał zimną ręke. Ale trudno Jake zaproponował nam zostanie na noc. Edward powiedział że następnego dnia będzie szukał nam lokum. Nagle w środku nocy tak mi się wydaję się obudziłam, popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam że była godzina 00:01, asz nagle usłyszałam dziwny dialog pomiędzy Jake a Edwardem:
J:Ona wie?
E: Tak wie
J: Ty chyba sobie kpisz,  my jesteśmy wampirami szkodzimy sobie zakochując się w osobach ludzkich.
Że co ,,my”, to oznaczało tylko jedno Jake też był wampirem. Postanowiłam jeszcze nie wchodzić tam do nich i nie ingerować. Po wiedziałam że dowiem się czegoś jeszcze.
E: Ja, ją kocham i ona mnie kocha.
J: Jesteś skończonym idiotą, a jeśli poprosi się  o zmianę , to ją zmienisz.?
I w tym momenicie, ulżyło mi a zarazem się przestraszyłam.
E: Jeśli będzie to konieczne to TAK.
Jake nic nie odpowiedział, wtedy postanowiłam że ja wejdę.

Powiedziałam: ,,Jake, posłuchaj ja go kocham i chce żeby mnie zmienił nawet w tedy kiedy to nie będzie potrzebne” Jake odpowiedział: ,,Nie pozwole mu na to”. Edward się wtrocił i...
Charlis:

Mam do Was pytanie: Wolicie żeby przyjaciółka Anastazji miała na imię:
-Łucja
-Alice
-Bella
-Karolina
Swoje odpowiedzi piszcie w komentarzach.
POZDRAWIAM THESISI

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 8
Kiedy stałam tak i rozmyślałam  , to nagle usłyszałam ze ktoś do mnie mówi. Podniosłam głowę i zobazyłam chłopaka w kapturze, jego włosy wyglądały pod kapturem jak były białe. Zapytał się mnie:, Hej, o ty tu robisz tak puźno?”. Odpowiedziałam: ,,Wiesz… Dułga historia”. Odpowiedział z uśmiechem na twarzy: ,,Opowiedz postaram się zrozumieć. Ale nie tutaj choćmy do mnie, nie maźnij”. Na początku nie byłam za tym pomysłem,ale puźniej postanowiłam że jest mi bardzo zimno. Złapał mnie za ręke i pociognoł za ręka. Mineło jakieś 15 minut i już byliśmy u niego w domu, kiedy otworzył drzwi zobaczyłam ciemność. Zapytałam: ,,A ty mieszkasz sam?”. Odpowiedział: ,,Tak, rodzice się rozwiedli  i wyjechali w różne strony swiata. A tata mi zostawił dom. Chcesz to możesz tu zostać?” Odpowiedziałam: ,,Na razie mogę zostać bo…” Zapytał: ,,Bo….?”. Nic nie odpowiedziałam tylko weszłam do środka i się rozejrzałam się. On zapalił światko i wtedy zobaczyłam… Że ma niebieskie włosy, zdziwiło mnie to bo w Nowym Yorku to nie jest takie popularne. Zapytałam: ,,Masz niebieskie włosy?”. On odpowiedział z uśmiechem na twarzy: ,,Tak, a co zdziwiona?” Odpowiedziałam: ,,Troche
On odsunoł mi krzesło i powiedział: ,,Teraz opowiedz mi o tym jak trafiłaś na ulice”
-Wiesz, to było tak rok temu uciekłam z domu z powodu że mój ojciec poświęcał mi za mało czasu. Doszłam tak do Bostonu, gdzie poznałam Edward Cullena. Puźniej razem doszliśmy do Waszyngtonu, gdzie nas rodzielono. Jakiś policjan zabrał mnie do samohodu który jechał do Bostonu, a drugi zabrał Edwarda do samochodu który jechał do Domu Dziecka w Waszyngtonie. Na moje szczęście po pewnym czasie z niewiadomego powodu została przebita opona, ja wtedy uciekłam znalazłam tego drugiego policjanta. On mi powiedział że Edward jest w Domu Dziecka. Ja tam od razu pojechałam i go znalazłam. Uswiadomiłam sobie w tedy że go kocham. Pużniej pojechałam do mojego ojca, gdzie było dosty nie przyjaźnie. Chciałam uświadomić mojemu ojcu że chce zacząć własne życie, jako że tamtego dnia kończyłam 18 lat to miałam do tego prawo, on mnie złapał za kurtkę i zabrał do domu. Edward zaczął walić w drzwi. Po pewnym czasie usłyszałam że wlenie w drzwi ustało, ale kilka sekund puźniej usłyszałam skrzał pistoletu. Puźniej Edward wylondował ze mną w jednym pokoju. Pużniej Edward mnie uratował, i wylondowaliśmy w pobliskim parku ale nagle przybiegła matka Edwarda i go zabrała ja uciekłam z płaczem do alejki, i tak tu trafiłam.
-U to grubo. Jak na razie nie pozwole ci z tąd wyjść, skoro masz ojca psychopatę.

Ja poszłam spać aż nagle usłyszałam walenie do drzwi…

Jake:


poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 7
Kiedy ojciec wyją pistolet, przedemną nagle pojwaił się Edward. Odepchnoł ojca na bok. Mnie wzioł na ręce i wybiegł ze mną nie bywale szybko z domu. Kiedy byliśmy dakego już od domu usiedliśmy na trawie i wtedy zobaczyłam że jego rana znikneła. Zapytałam: ,,Jak to zrobiłęś, że tak szybko się znalazłeś koło mnie? Twoja rana ona znikneła” Edward mi odpowiedział: ,,Posłuchaj Anastazjo, ja jestem Wampirem. Szybko biegam, jestem niebywale silny, i jestem nie śmiertelny czyli nikt nie może mnie zabić. Z tego oto powodu musimy się rostać.” Odpowiedziałam: ,,Mnie nie obchodzi to że jestes wampirem, i tak cię kocham” Opowiedział ze złością w głosie: ,,To zadaj podstawowe pytanie. Czym się żywimy” Odpowiedziałam ze strachem w głosie: ,,Nie zrobisz mi krzywdy”. Edward odpowiedział: ,,Chciałem zabić Ciebie”. Podszedł i odgarnoł mi grzywke i powiedziałam do niego: ,,Ufam tobie”. Opowiedział i zniknoł: ,,To żle”. Pużniej usłyszałam szept za moimi plecami: ,,Ja nie pije krwi ludzkiej tylko krew zwięrzęcą”. Odwróciłam się, on mnie obioł i powstał  taki dialog:
-Lew zakochał się w owcy
-Głupia owca
-Stuknięty lew masochista

Nie mogłam się powstrzymać i go pocałowałam. Następnie powiedziałam: ,,Zmień mnie, chce być taka jak ty”. On odpowiedział: ,,Nie nie zrobie ci takiej krzywdy”. Nie chciałam się kłucić,Ale ja wiedziałam czego chce. Tak siedzieliśmy i patrzyliśmy w gwizady aż nagle podeszła jakaś obca kobieta. Powiedziała: ,,O mój boże, to ty Edward. Synu”  I wzięła go w objęcia, następnie zabrała do jakiegoś samochodu. Poczułam wtedy że ostatni raz widziałam Edwarda. Uciekłam gdzieś w jakąś uliczke oparłam się o mór i zaczełam rozmyślać.

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 6
Zobaczyłam wtedy ojca który ciągnie Edwarda  za kaptur kurtki. Naszczęcie nic mu strasznego się nie stało, poza tym że miał postrzeloną nogę. Ojciec go wrzucił przez drzwi na podłoge. Kiedy go tylko zobaczyłam zaczełam płakać, w tym czasie podszedł do mnie ojciec , zdioł mi taśme z ust i powiedział: ,,Ten idiota popsuł nasze życie i nasze relacje”. Rozwozał mi ręce, ja zaczełam przytulać Edwarda. Ojciec wyszedł z pokoju, ja płakałam, zdałam sobie sprawę że to moja wina. Postanowiłam że jak tylko to wszystko się skończy to wyjade i zostawie Edwarda tak jak miłam zrobić w Bostonie. Dalej płakałam, po pewnym czasie poczułam że ktoś mnie głaszcze po plecach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że to Edward, zaczełam go przepraszać a on do mie powiedział: ,,Tak się ciesze że Cię widzę, całą i zdrową”. Odpowiedziałam mu: ,,Edwardzie jak tylko to wszystko się skończy, będziemy musieli się rostać” Edward zapytał troche zdziwiony: ,,Jak to?, przeziez muwiłaś że nik nas już nie rozdziel”. Odpowiedziałam mu z łzami w oczach: ,,Nie rozmumiesz że mam ojca psychopate, zobacz ci zrobił” Edward mi odpowiedział: ,,To małe zadrapanie, zagoji się” Nic mu nie opowidziałam tylko przytuliłam go a on głaskał mnie po plecach. Kiedy za oknem dalej było ciemno, słyszałam kroki w stronę drzwi, po sekundzie usłyszałam że się otwierają. Ojciec złapał mnie za ręke i pozadził pod ściną, pużniej wziął Ędwarda. Ja zaczełam krzyczeć:,, Gdzie go zabierasz?” On mi szptem odpowiedział: ,,Tam gdzie jego miejce”. Zaczełam znowu płakać, ojciec zawołał tą kobiete. Ona podeszła do mnie i zakneblowała i usta i przywiozała do krzesła. Czułam się wtedy że to już koniec, że moje życie nie ma już sensu. Życie bez Edwarda było dla mnie puste, mineło kilka miut i usłyszałam kroki w stronę drzwi. Kiedy zobaczyłam że drzwi się otwierają zamknełam oczy bo wiedziałam że to już koniec. Zobaczyłam wtedy ojca, podszedł rozwiązał mi ręce i zdioł taśme z ust. Byłam jak flak, nie obchodziło mnie co dalej będzie. Wtedy przypomniał mi się ctat z pewnej książki: ,,Śmierć jest łatwa,spokojna. Życie jest trudniejsze”. Zaczeły mi z oczy lecieć łzy, nie okazywałam tego. Ojciec zabrał mnie do jakiegoś wielkiego pomieszczenia, kiedy postanowiłam że otworze oczy, zobaczyłam Edwarda który leżał pod ścianą. Wyrwałam się ojcu i pobiegłam do niego, zaczełam go przytulać i krzyczeć: ,,Edward, Edward kochanie słyszysz mnie?”. Puźniej podeszłam do ojcai zapytałam go: ,,Dlaczego to robisz?” Ojciec opowiedział mi: ,,Kiedy zgineła twoja mama poczułem pustkę, a  kiedy ty zaginełaś? To po prostu była to dla mnie tragedia. Więc nie pozwolę takiemu idiocie nas rozdzielić”. W tym momencie zaczełam krzyczeć że jest idiotą i że go kocham. On za to wyciągnoł pistolet, i w tym momencie przedmną pojawił się Edward…


piątek, 7 marca 2014

Rozdział 5

         Jest rok 1939, dopiero dziś zdałam sobie sprawę że minął rok od mojego zaginięcia. Przez ten rok wiele się zmieniło, poznałam chłopaka swoich marzeń, który właśnie siedzi koło mnie w taksówce i patrzy się na mnie. Jedziemy właśnie do nowego Yorku, do mojego ojca, chce mu powiedzieć w twarz że go szczerze nie nawiedzę. Dzisiaj jest dzień 20.06, jest to dzień moich urodzin kończę dzisiaj 18 lat i wkraczam w wiek dorosłości. Teraz tylko ja będę decydowała o moim życiu nikt inny. Właśnie do jechaliśmy do Nowego Yorku, na szczęście pamiętałam gdzie mieszka ojciec. Taksówka dowiozła nas pod blok ojca. Edward postanowił że zaczeka przed blokiem. Miałam już zadzwonić do drzwi, kiedy nagle przeszedł Mie straszny dreszcz ale i tak zadzwoniłam. Drzwi otworzyła jakaś obca mi kobieta, zapytałam jej: ,,Ja do Charlisa” Tak właśnie ma na imię mój ojciec . Kobieta nic nie odpowiedziała tylko go zawołała, kiedy odeszła ja schowałam się pod kapturem i spojrzałam w okno które jest w korytarzu, zobaczyłam w nim Edwarda który się uśmiechał  jak by mówił ,,dasz rade”. Kiedy zobaczyłam ojca który wyszedł za rogu chciałam uciekać ale nie miałam już czasu. Ojciec podszedł do drzwi i zapytał: ,,Słucham?”, w tym momencie ja zdjęłam kaptur, do mnie mówił: ,,Tak tęskniłem, jak mogłaś mi zrobić coś takiego, choć do środka”. Ja mu odpowiedziałam: ,,Ja przyszłam tu tylko dlatego żeby ci powiedzieć, że skoczyłam dzisiaj 18 lat i postanowiłam sama zacząć życie” Otworzyłam okno w korytarzu i zawołałam Edwarda. Po kilku sekundach Edward był już przy minie, nie wiem jak to zrobił że był przy mnie tak szybko ale to nie ważne. Powiedziałam do ojca: ,,Tato to jest Edward mój chłopak, poznałam go w Bostonie, tego samego dnia kiedy uciekłam i teraz mamy zamiar razem założyć rodzinę, mieć dzieci”. W tym momencie Edward nie wiadomo dla czego pociągnął mnie za rękaw. Ojciec mi przerwał i powiedział: ,,Ty oszalałaś chcesz się związać z takim biedakiem, ja bym ci załatwił bogatszego męża”. Powiedziałam zdenerwowana: ,,Tato ja nie chce bogatego męża, ja chce męża którego będę kochać i on będzie mnie kochał” Ojciec złapał mnie za kurtkę i nie zwlekając na to czy chce czy nie wciągnął mnie do mieszkania i zamknął drzwi, Edward zaczął walić w drzwi, ja zaczęłam krzyczeć. Ojciec zakneblował mi usta i powiedział : ,,Nie po to cię szukałem żeby cię teraz stracić”. Przybiegła ta dziwa kobieta i zabrała mnie to mojego pokoju. Posadziła mnie na podłodze i powiedziała strasznym głosem: ,,Nie bój się już nie długo będzie po wszystkim. Usłyszałam że walenie w drzwi ustało, ale sekundę puźniej usłyszałam strzał pistoletu. Zaczęłam krzyczeć: ,,Nieeeeeeeeeeeeeeeeee”. Czułam w sobie straszny ból, obie strony brzucha się ściskały a ja nie czułam już sesu życia. Życie bez Edwarda było dla mnie puste. Nagle usłyszałam otwieranie się moich drzwi i wtedy zobaczyłam…...

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 4
Anastazja dojechała do domu dziecka, jak przyjechała była godzina 23:15. Pomyślała sobie że jak tam teraz wejdzie to wszystkich obudzi, i znowu ją zabiorą do ojca. Więc postanowiła że poczeka w krzakach do rana. Kiedy wybiła godzina 2:00 zobaczyła że ktoś w środkowym oknie się rusza. Pobiegła tam szybko ale zarazem cicho, zobaczyła że to Edward. Nie wiedziała co zrobić, jak zacznie krzyczeć wszyscy ją usłyszą. Odwróciła się w lewo, zobaczyła że pod każdym z okien jest parapet. Pomyślała sobie że będzie się nich łapać i wciągać. Zrobiła to o czym sobie myślała. W końcu po dużym wysiłku doszła do okna w którym widziała Edwarda, weszła i zobaczyła Edwarda który idzie w stronę drzwi, krzyknęła, nie zważając na to że może ich ktoś usłyszeć, pobiegła do niego i złapała go za ręce. Edward oniemiał gdy ją zobaczył, odgarną jej grzywkę i powiedział: ,,Tęskniłem za tobą”, Anastazja usiadła na łóżku i mu odpowiedziała: ,,Posłuchaj musze ci coś powiedzieć, Edward jaa…” I w tym momencie Edward ją pocałował.


Edward powiedział do niej: ,,Anastazjo kiedy Cię tylko zobaczyłem, to się w tobie zakochałem” Anastazja mu odpowiedziała: ,,Ja to zrozumiałam dopiero kiedy nas rozdzielono, Kocham Cię już nikt nas nie rozdzieli, a teraz musimy uciekać jak najdalej z tond jak najdalej”. Wyszli z domu dziecka. Anastazja powiedziała Edwardowi: ,,Kochanie, mam pomysł pojedzmy do mojego domu poinformuje tatę, że to już koniec że już nigdy się nie spotkamy”  Edward jej odpowiedział: ,,Anastazjo kocham Cię, ale nie pozwolę ci mieszkać na ulicy, może wrócisz do ojca i kiedyś w odwiecznej przyszłości się spotkamy” Anastazja odpowiedziała z złością w głosie: ,,Wole żyć na ulicy i żyć z osobą którą kocham,  jutro wypadają moje 18 urodziny będę już pełnoletnia, pożyczę od niego pieniądze na dom i wszystko”. Co będzie dalej dowiecie się w następnym  rozdziale.
Anastazja:


Edward:
 


 

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 3
Byli już razem w Waszyngtonie, zwiedzali, rozmawiali.
Nadeszła noc w Waszyngtonie, jako że tego miasta oboje nie znali. Nie wiedzieli gdzie spać. Nagle kiedy siedzieli sobie razem na ławce. Podeszli do nich policjanci . Zapytali:  ,,Co wy tu robicie?”. Jeden z nich rozpoznał Anastazje, od razu powiedział o tym drugiemu. Jeden zabrał Edwarda do innego samochodu, a drugi zabrał Anastazje do drugiego.
 Ich drogi rozeszły się właśnie w tym miejscu on pojechał do innej części Waszyngtonu a ona pojechała do Bostonu.
Zaczęła już bardzo tęsknić za Edwardem. Nie chciała bardzo wracać do ojca, postanowiła że ucieknie jeszcze nie wiedziała jak ale myślała. 

Kiedy byli już  prawie byli przed Bostonem, kiedy znikąd nagle pękła opona. Policjant niczego nie widom wyszedł z samochodu, to był ten moment kiedy Anastazja mogła właśnie uciec, zobaczyła jednak że na przednim siedzeniu leży nóż, zawahała się jednak ale pomyślała że nóż może jej się przydać zabrała też pieniądze które leżały koło noża. Wybiegła z samochodu policjanta przy okazji przekuła drugą oponę. Uciekła biegła w stronę Waszyngtonu, myślała sobie: ,,Musze Edwarda uratować, ja go chyba kocham’’. Dobiegła do przystanku gdzie stała taksówka, dziewczyna bez wahania weszła do samochodu. Pojechała do Waszyngtonu, poszła w to samo miejsce, czyli na ławeczkę gdzie ich rozdzielili. Anastazja zobaczyła tego policjanta który zabrał Edwarda do nie wiadomego miejsca. Anastazja podeszła do policjanta, przytknęła mu nóż do gardła i zapytała gdzie jest Edward. Policjant odpowiedział że za 3 dni odbierają go rodzice odbierają  z domu dziecka w Waszyngtonie, na ulicy Topilicowej  32. Anastazja odrzuciła policjanta i złapała taksówkę która czekała na nią po drugiej stronie ulicy. Anastazja wyjechała w stronę domu dziecka…

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 2
Ojciec szukał dziewczynki po całym mieście, po znajomych, ale dziewczynki nigdzie nie było.
W tym czasie Anastazja była już w Bostonie. Postanowiła że sama zacznie życie, będzie sama pracowała na własny sukces. Kiedy nastała już dosyć późna pora dnia, Anastazja zrobiła się głodna, podeszła do najbliższego sklepu, na szczęście trafiła na bardzo miłą kobietę. Opowiedziała jej wszystko, kobieta powiedziała jej, żeby brała sobie co chce. Dała jej też pieniądze na hotel ale dziewczynka postanowiła że jeśli pójdzie do hotelu to ją rozpoznają i wezwą od razu ojca. Postanowiła więc, że będzie ukrywała się w starym opuszczonym domu. Weszła trochę przestraszona, ale nagle zobaczyła że ktoś przy wejściu na schody się rusza, szybko podbiegła. Zobaczyła chłopca; chciał  już uciekać ale Anastazja złapała go za kurtkę. Zapytała go jak ma na imię. Okazało się że chłopiec ma na imię Edward ma on 17 lat i również uciekł z domu. Ma rude włosy, i jest niebywale przystojny. Powodem jego ucieczki było to, że rodzice się rozstali. Anastazja również opowiedziała mu jak tu trafiła. Anastazja bardzo polubiła Edwarda, wydawało się, że on także ją polubił. Kiedy nastał już ranek Anastazja nie czekała aż Edward wstanie, po prostu postanowiła iść dalej. Kiedy mijała próg drzwi, nagle usłyszała radosny krzyk. Był to Edward który niebywale szybko znalazł się blisko niej i powiedział jej: ,,Gdziekolwiek idziesz idę z Tobą”. Anastazja nie mogła się oprzeć jego urodzie i nie mogła mu też odmówić. W ten sposób zaczyna się właśnie ich przygoda.

Tak podróżowali razem aż doszli do Waszyngtonu, gdzie wszystko się zmieniło…
Rozdział 1
         Jest  rok 1938, w centrum Nowego Yorku mieszka Anastazja. Mieszka ona w wielkim bloku. Ma ona 17 lat, jej ojciec  jest  multimilionerem i dyrektorem  z najsławniejszej firmy reklamowej, mama zginęła w wypadku samochodowym kiedy jechała na przestawienie córki w szkole. Dziewczynka miała wtedy 7 lat. Anastazja zazwyczaj kiedy wraca ze szkoły do domu z ,jej własnym lokajem  zostaje sama w domu, ale tego dnia było inaczej. ..
Anastazję tym razem odebrał tata, dziewczynka miała okazje, żeby mu powiedzieć, że chciałaby bardzo, żeby tata poświęcał jej więcej czasu. Dziewczynka  powiedziała mu o tym, ojciec odpowiedział  jej : Muszę kochanie pracować; a co byś chciała takiego robić?.  Tato, obojętnie, byle bym mogła z Tobą w końcu spędzić czas, na przykład pójdźmy do cyrku. Dobrze kochanie teraz wyskakuj i biegnij do domu, ale pamiętaj masz odrobić najpierw lekcje a później pójdziemy do cyrku.
Kiedy Anastazja skończyła odrabiać lekcje ,czekała aż tata wróci z pracy.
Naglę rozległ, się po całym domu dzwonek do drzwi, Anastazja pobiegła do drzwi. Kiedy je otworzyła, zobaczyła jakiegoś obcego mężczyznę. Mężczyzna opowiedział jej o tym że jej tata ma bardzo ważne spotkanie i przysłał  go, żeby z nią  poszedł do cyrku. Anastazja zasmuciła się tym faktem i powiedziała że nie ma ochoty nigdzie z nim iść.

Ojciec, kiedy wrócił, postanowił porozmawiać ze swoją córką. Poszedł więc na górę do pokoju córki ale dziewczyny tam nie było. Poszedł do salonu  gier jako że Anastazja bardzo lubiła grać więc pomyślał  że może ona być właśnie w nim ale niestety tam też jej nie było. ……