wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 7
Że on też jest przewodnikiem, podbiegł do mnie Delsin i powiedział: ,,Spokojnie to mój brat Kamil”. Puściłam jego kaptur i przytuliłam się do Delsina. Kamil powiedział: ,,Witam dzięwczynę mojego brata”. Miałam ochotę walnąć go moimi neonowymi mocami ale się powstrzymałam. Odpowiedziałam: ,,Cześć”.  Nagle usłyszeliśmy że ktoś wchodzi na dach. Odwróciłam się za siebie zobaczyłam że to Fresa. Podbiegła do mnie i wyciągneła mnie z obieć Delsina  i powiedziała: ,,Twoja matka kazała mi się tobą opiekować”. Powiedziałam: ,,Sama o siebie zadbam”. Fresa powiedziała: ,,Okej możesz sobie układać  życie jak chcesz ale nie znim, nie rozumiesz że go poszukuję DOZ. To tylko guwniaż”. Delsin się wtrącił: ,,Uważaj paniusiu”.   Ja powiedziałam: ,,Jak nie zauważyłaś to mnie też poszukuję DOZ, Kamila też”. Wyrwałam się jej. A ona zmieniła się wilkołaka, podeszłam do niej i ją ogłuszyłam. Podeszłam do Delsina i go pocałowałam. On powiedział: ,,Uczysz się bardzo szybko, najpierw Augustine a teraz ciotka” Odpowiedziałam: ,,Uczę się od najlepszych”. Pobiegliśmy do naszego mieszkanka. Byłam padnięta od razu poszłam spać. Rano jak wstałam zobaczyłam że byłam sama pomyslałam ze nigdy tak dokładnie się tutaj nie rozglądałam. Pod stołem zobaczyłam walizkę otworzyłam ją i zobaczyłam w niej torebki z kokainą. Naglę przybiegł Delsin i radosnym głosem powiedział: ,,Witaj kochanie mam dla mas małe zadanie idzesz” Podeszłam do niego i wkurzona trzymajac torbę w rękach powiedziałam: ,,Ty ćpiesz sam mi zakazujesz. Sam mówiłeś że to tylko niszczy życie”. Nie dałam Delsinowi odpowiedzieć uciekłam, naglę kiedy biegłam w stronę Nowego Yorku, zobaczyłam ze ktoś podemną rzuca kule dymu. Gwałtownie się zatrzymamłam. Podbiegł do mnie Delsin i powiedział: ,,Daj mi wytłumaczyć. A więc to jest tak ja jestem uzależnoiny, chcę z tym skończyć ale nie mogę i nie chciałem żeby to samo stało się tobie”. Obiełam go i powiedziałam: ,,Pomoge Ci to zwalczyć, ale najważniejsze jest to czy chcesz to zwalczać?”. Opowiedział: ,,Dla Ciebie wszystko”. Powiedziałam: ,,Skoro jesteśmy tutaj niedlako Nowego Yorku to chodź coś ci pokaże”. Zaprowadziałam go do mojego strarego domu. Weszłam przez okno bo drzwi nie było. Powiedziałam: ,,To był mój stary dom”. Delsin odpowiedział: ,,Nie wygląda za ciekawie”. Stanełam przed dziurą do ktrórej oni wpadli. Delisn do mnie podszedł obił mnie i zapytałł: ,,Tu zgineli?” Odpowiedziałam: ,,Tak”. Poszłam na górę która tak bardzo nie ucierpiała. Weszłam do mojego pokoju, powinnam tego nie robić bo wzbudzały mi sięwspomnienia. Otowrzyłam szafe zobaczyłam szafe i powiedziałam: ,,Byłam kiedys taką grzecznąą dziewczynką”. Weszłam do sypialni i położyłam się na łóżku. Podszedł do mnie Delsin i mnie pocałował i powiedział: ,,Wracajmy”. Kiedy wróciliśmy w naszym domu zastaliśmy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz