Rozdział
5
Jest rok 1939, dopiero dziś zdałam
sobie sprawę że minął rok od mojego zaginięcia. Przez ten rok wiele się
zmieniło, poznałam chłopaka swoich marzeń, który właśnie siedzi koło mnie w
taksówce i patrzy się na mnie. Jedziemy właśnie do nowego Yorku, do mojego
ojca, chce mu powiedzieć w twarz że go szczerze nie nawiedzę. Dzisiaj jest
dzień 20.06, jest to dzień moich urodzin kończę dzisiaj 18 lat i wkraczam w
wiek dorosłości. Teraz tylko ja będę decydowała o moim życiu nikt inny. Właśnie
do jechaliśmy do Nowego Yorku, na szczęście pamiętałam gdzie mieszka ojciec.
Taksówka dowiozła nas pod blok ojca. Edward postanowił że zaczeka przed blokiem.
Miałam już zadzwonić do drzwi, kiedy nagle przeszedł Mie straszny dreszcz ale i
tak zadzwoniłam. Drzwi otworzyła jakaś obca mi kobieta, zapytałam jej: ,,Ja do
Charlisa” Tak właśnie ma na imię mój ojciec . Kobieta nic nie odpowiedziała
tylko go zawołała, kiedy odeszła ja schowałam się pod kapturem i spojrzałam w
okno które jest w korytarzu, zobaczyłam w nim Edwarda który się uśmiechał jak by mówił ,,dasz rade”. Kiedy zobaczyłam
ojca który wyszedł za rogu chciałam uciekać ale nie miałam już czasu. Ojciec
podszedł do drzwi i zapytał: ,,Słucham?”, w tym momencie ja zdjęłam kaptur, do
mnie mówił: ,,Tak tęskniłem, jak mogłaś mi zrobić coś takiego, choć do środka”.
Ja mu odpowiedziałam: ,,Ja przyszłam tu tylko dlatego żeby ci powiedzieć, że
skoczyłam dzisiaj 18 lat i postanowiłam sama zacząć życie” Otworzyłam okno w
korytarzu i zawołałam Edwarda. Po kilku sekundach Edward był już przy minie,
nie wiem jak to zrobił że był przy mnie tak szybko ale to nie ważne.
Powiedziałam do ojca: ,,Tato to jest Edward mój chłopak, poznałam go w
Bostonie, tego samego dnia kiedy uciekłam i teraz mamy zamiar razem założyć
rodzinę, mieć dzieci”. W tym momencie Edward nie wiadomo dla czego pociągnął
mnie za rękaw. Ojciec mi przerwał i powiedział: ,,Ty oszalałaś chcesz się
związać z takim biedakiem, ja bym ci załatwił bogatszego męża”. Powiedziałam
zdenerwowana: ,,Tato ja nie chce bogatego męża, ja chce męża którego będę
kochać i on będzie mnie kochał” Ojciec złapał mnie za kurtkę i nie zwlekając na
to czy chce czy nie wciągnął mnie do mieszkania i zamknął drzwi, Edward zaczął
walić w drzwi, ja zaczęłam krzyczeć. Ojciec zakneblował mi usta i powiedział :
,,Nie po to cię szukałem żeby cię teraz stracić”. Przybiegła ta dziwa kobieta i
zabrała mnie to mojego pokoju. Posadziła mnie na podłodze i powiedziała
strasznym głosem: ,,Nie bój się już nie długo będzie po wszystkim. Usłyszałam
że walenie w drzwi ustało, ale sekundę puźniej usłyszałam strzał pistoletu.
Zaczęłam krzyczeć: ,,Nieeeeeeeeeeeeeeeeee”. Czułam w sobie straszny ból, obie
strony brzucha się ściskały a ja nie czułam już sesu życia. Życie bez Edwarda
było dla mnie puste. Nagle usłyszałam otwieranie się moich drzwi i wtedy
zobaczyłam…...
I wtedy zobaczyłam Edwarda. A może nie. Nie wiem jestem skołowana. Uuuu tym razem dłuższy niż zwykle i zdecydowanie więcej akcji. Pisz, nie mogę się doczekać kolejnego.
OdpowiedzUsuńPS. Byłaś już na http://truskawkapisze.blogspot.com ?
Tuyo, Fresa
Byłam bardzo ciekawy, kolejny rozdział już się pisze
Usuń