Zobaczyłam
wtedy ojca który ciągnie Edwarda za
kaptur kurtki. Naszczęcie nic mu strasznego się nie stało, poza tym że miał
postrzeloną nogę. Ojciec go wrzucił przez drzwi na podłoge. Kiedy go tylko
zobaczyłam zaczełam płakać, w tym czasie podszedł do mnie ojciec , zdioł mi
taśme z ust i powiedział: ,,Ten idiota popsuł nasze życie i nasze relacje”.
Rozwozał mi ręce, ja zaczełam przytulać Edwarda. Ojciec wyszedł z pokoju, ja
płakałam, zdałam sobie sprawę że to moja wina. Postanowiłam że jak tylko to
wszystko się skończy to wyjade i zostawie Edwarda tak jak miłam zrobić w
Bostonie. Dalej płakałam, po pewnym czasie poczułam że ktoś mnie głaszcze po
plecach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że to Edward, zaczełam go przepraszać a
on do mie powiedział: ,,Tak się ciesze że Cię widzę, całą i zdrową”.
Odpowiedziałam mu: ,,Edwardzie jak tylko to wszystko się skończy, będziemy
musieli się rostać” Edward zapytał troche zdziwiony: ,,Jak to?, przeziez
muwiłaś że nik nas już nie rozdziel”. Odpowiedziałam mu z łzami w oczach: ,,Nie
rozmumiesz że mam ojca psychopate, zobacz ci zrobił” Edward mi odpowiedział:
,,To małe zadrapanie, zagoji się” Nic mu nie opowidziałam tylko przytuliłam go
a on głaskał mnie po plecach. Kiedy za oknem dalej było ciemno, słyszałam kroki
w stronę drzwi, po sekundzie usłyszałam że się otwierają. Ojciec złapał mnie za
ręke i pozadził pod ściną, pużniej wziął Ędwarda. Ja zaczełam krzyczeć:,, Gdzie
go zabierasz?” On mi szptem odpowiedział: ,,Tam gdzie jego miejce”. Zaczełam
znowu płakać, ojciec zawołał tą kobiete. Ona podeszła do mnie i zakneblowała i
usta i przywiozała do krzesła. Czułam się wtedy że to już koniec, że moje życie
nie ma już sensu. Życie bez Edwarda było dla mnie puste, mineło kilka miut i
usłyszałam kroki w stronę drzwi. Kiedy zobaczyłam że drzwi się otwierają
zamknełam oczy bo wiedziałam że to już koniec. Zobaczyłam wtedy ojca, podszedł
rozwiązał mi ręce i zdioł taśme z ust. Byłam jak flak, nie obchodziło mnie co
dalej będzie. Wtedy przypomniał mi się ctat z pewnej książki: ,,Śmierć jest
łatwa,spokojna. Życie jest trudniejsze”. Zaczeły mi z oczy lecieć łzy, nie
okazywałam tego. Ojciec zabrał mnie do jakiegoś wielkiego pomieszczenia, kiedy
postanowiłam że otworze oczy, zobaczyłam Edwarda który leżał pod ścianą.
Wyrwałam się ojcu i pobiegłam do niego, zaczełam go przytulać i krzyczeć:
,,Edward, Edward kochanie słyszysz mnie?”. Puźniej podeszłam do ojcai zapytałam
go: ,,Dlaczego to robisz?” Ojciec opowiedział mi: ,,Kiedy zgineła twoja mama
poczułem pustkę, a kiedy ty zaginełaś?
To po prostu była to dla mnie tragedia. Więc nie pozwolę takiemu idiocie nas rozdzielić”.
W tym momencie zaczełam krzyczeć że jest idiotą i że go kocham. On za to
wyciągnoł pistolet, i w tym momencie przedmną pojawił się Edward…

Hmmm... czuję podświadomie, że coś się zmieniło. Tylko co? Ach no tak przecież piszesz z perspektywy Anastazji. Zdecydowanie tak jest lepiej. Pisząc w ten sposób możesz bardziej oddać to co czuje bohaterka.
OdpowiedzUsuńDzięki, też tak myślę. Teraz więcej rozdziałów będzie z perspektywy Anastazji
Usuń